Biografia Agenta
„MIĘDZY WIERSZAMI” – NASZA POLSKA, nr 31 (770) 3 VIII 2010
Autor: PS
Niewiele jest w naszej historii postaci tak barwnych i zarazem tajemniczych, jak Józef-Josek Mützenmacher. W młodości był typowym przedstawicielem młodego pokolenia żydowskich komunistów, które stanowiło główną siłę przedwojennej KPP. I zapewne jego dalsze losy potoczyłyby się typowo dla jego generacji: albo zginąłby w wyniku stalinowskiej „wielkiej czystki”, albo przeżyłby wojnę i stał się funkcjonariuszem PPR i PZPR. Ale Mützenmacher wybrał inną drogę: już w latach 30. stał się agentem policji II RP i pracownikiem Instytutu Naukowego Badania Komunizmu, autorem głośnej książki demaskującej prawdziwe oblicze KPP, w czasie wojny zaś współpracował z polskim wywiadem i z… gestapo. Jak to się stało, że zawodowy komunista przeistoczył się w zawodowego antykomunistę? To historia wielkiej mistyfikacji: upozorowanej śmierci, wielokrotnego zmieniania nazwisk i żon, wreszcie ukrywania się przed dawnymi towarzyszami pod ich okiem, w powojennej już Polsce, gdzie Mützenmacher udawał zaangażowanego działacza związkowego. Tę historię, w ogólnym zarysie znaną od lat, wyczerpująco udokumentował i opisał Bogdan Gadomski, w czasach PRL historyk ruchu robotniczego, który jednak wówczas nie uzyskał dostępu do archiwów MSW. Dopiero teraz, dzięki zasobom IPN, mogła powstać pełna biografia najsławniejszego agenta działającego w szeregach KPP. To pasjonująca lektura, dzięki której możemy przekonać się, jak wiele jeszcze tajemnic kryje przed nami najnowsza historia.
Recenzja rozprawy doktorskiej mgr. Bogdana Gadomskiego „Józef Mützenmacher (1903 – 1947). Biografia agenta”
Autor recenzji: prof. dr hab. Paweł Samuś z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Łódzkiego
Recenzowana dysertacja zawiera wyniki interesującego i ambitnego przedsięwzięcia badawczego. Autor, podejmując się opracowania biografii Józefa Mützenmachera, jednego z naj-bardziej tajemniczych agentów policji politycznej, wziął na siebie zadanie niełatwe. Na ten temat pisali już wprawdzie historycy i publicyści, jednak autorzy owych opracowań historycznych i tekstów publicystycznych nie zdołali ustalić wielu zasadniczych dla biografii faktów, nie uniknęli licznych błędów, nierzadko też nie oparli się pokusie fantazjowania i pisania sensacyjnych scenariuszy. Z pewnością dokładne i rzetelne odtworzenie biografii agenta z natury rzeczy jest zadaniem trudnym i skomplikowanym, także dlatego, że on sam czynił wiele, aby zatrzeć ślady swej działalności, poprzez mistyfikacje uniemożliwić badaczom oddzielenie prawdy od fałszu. W dodatku bardzo cenne materiały źródłowe dotyczące tej postaci dopiero kilka lat temu zostały odtajnione i udostępnione historykom.
Autor podjął szeroko zakrojone kwerendy archiwalne i biblioteczne, zebrał też istotne dla tematu pracy relacje pisemne. Prowadził przez wiele lat poszukiwania źródłowe bardzo starannie, ujawniając kwalifikacje rzetelnego, skrupulatnego i dociekliwego badacza. Baza źródłowa, która została wykorzystana w rozprawie, jest imponująca. Na szczególną uwagę zasługują bogate archi-walia, choć poszukiwanie i gromadzenie tego rodzaju przekazów źródłowych stanowiło poważną trudność, nie tylko dlatego, że były one rozproszone, ale też ze względu na to, iż znaczna część zachowanych zasobów archiwalnych, zakwalifikowanych jako dokumenty tajne – jak wspomniano wyżej – długo pozostawała niedostępna dla historyków. Bibliografia wydawnictw źródłowych i opracowań wykorzystanych przez Autora recenzowanej rozprawy jest bardzo obszerna i trafnie dobrana, uwzględnia przy tym najnowsze publikacje, także w języku angielskim i rosyjskim. Trudno byłoby znaleźć jakieś znaczące pozycje z literatury przedmiotu pominięte w dysertacji, zarówno w zakresie prac naukowych jak i popularnonaukowych czy też publicystyki. Warto tu także zauważyć, iż do dotychczasowego dorobku historiografii Autor odnosi się w sposób rzeczowy korzystając z ustaleń badawczych poprzedników i doceniając ich osiągnięcia, ale też nie rezygnując, gdy zachodzi taka potrzeba, z formułowania krytycznych ocen na temat niektórych opracowań.
Dysertacja B. Gadomskiego składa się z trzynastu rozdziałów, poprzedzonych obszernym wstępem, a zamkniętych uwagami końcowymi. Ponadto została zaopatrzona w aneksy, wykaz skrótów i, jak wspomniano wyżej, w obszerną bibliografię. Przyjęty przez Autora w rozprawie chronologiczno-problemowy układ rozdziałów należy ocenić jako właściwy. Poszczególne rozdziały, na ogół proporcjonalne pod względem objętościowym (za wyjątkiem nieco obszerniejszych piątego i siódmego), zostały też zgodnie z ich zawartością merytoryczną trafnie zatytułowane. Konstrukcja pracy jest logiczna, pozwala na przejrzysty wykład, choć możemy również dostrzec w nim pewne, wszelako niezbyt często występujące, powtórzenia niektórych zagadnień i wątków.
W rozdziale pierwszym Autor w sposób interesujący, dobrze udokumentowany, opisał młodzieńcze lata Józefa Mützenmachera, okoliczności i motywy jego wstąpienia do partii komuni-stycznej, formy nielegalnej aktywności politycznej i kilkuletni pobyt w więzieniu, nie pominął też wątku życia osobistego bohatera. W rozdziale drugim prezentuje go jako działacza komunistyczne-go, który po rocznym pobycie w ośrodku moskiewskim i powrocie do Polski awansował w hierarchii organizacji krajowej do szczebla funkcjonariusza instancji kierowniczych, był aktywny na forum kolejnego zjazdu KPP. W tej części rozprawy Autor rozważa bardzo ciekawą hipotezę (powraca do niej także w dalszej części pracy) o możliwości zwerbowania wówczas Józefa Mützenmachera przez radzieckie służby specjalne (OGPU) i powierzenia mu określonych zadań kontrwywiadowczych w polskiej partii. Jest to hipoteza prawdopodobna, ale bardzo trudna do zweryfikowania wobec braku dostępu historyków do przechowywanej w rosyjskich archiwach dokumentacji źródłowej owych służb.
Kolejne rozdziały zostały poświęcone sprawie głośnej mistyfikacji związanej z osobą Józefa Mützenmachera, a zorganizowanej przez polską policję polityczną przy aktywnym udziale tegoż. B.Gadomski przeprowadził skrupulatną, bardzo dobrze udokumentowaną, analizę okoliczności rzekomego zamordowania tegoż działacza komunistycznego w jednej z podwarszawskich miejsco-wości (sierpień 1933), a także następujących potem wydarzeń. Sugestywnie przedstawił echa prasowe zagadkowego morderstwa, opisał reakcję kierownictwa KPP i Międzynarodówki Komuni-stycznej, które dla uczczenia pamięci rzekomej ofiary skrytobójstwa („bojownika rewolucji proletariackiej”) nie tylko zorganizowały uroczystości żałobne, ale też rozwinęły szerszą akcję propagandową na łamach europejskiej prasy rewolucyjnej. Autor dokładnie odtworzył również podjęte przez instancje kierownicze polskiej partii i Kominternu próby ustalenia sprawców rzekomej śmierci działacza partyjnego, a także przyczyn towarzyszących temu zdarzeniu, masowych aresztowań w organizacji krajowej KPP, a w konsekwencji działań prewencyjnych, mających ją zabezpieczyć przed infiltracją agenturalną [agentów policyjnych]. Dowodzi dalej, iż ówczesną sytuację w KPP wykorzystały radzieckie służby bezpieczeństwa do podjęcia jesienią 1933 roku represji przeciwko polskim komunistom przebywającym wówczas w ZSRR. Ponadto stwierdza, iż ta sprawa z kolei „dała sygnał do rozpoczęcia przez OGPU akcji represyjnych o podłożu narodowościowym na Białorusi i Ukrainie” (s.116).
W rozdziale piątym, jednym z najciekawszych w recenzowanej pracy, B. Gadomski podjął interesującą próbę ustalenia rzeczywistego pomysłodawcy i organizatora operacji, która przyniosła dalekosiężne skutki. Był nim, jak przekonująco dowodzi historyk, Henryk Kawecki, wysoki funkcjonariusz MSW, naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa, potem dyrektor Departamentu Organi-zacyjnego i Politycznego, a później podsekretarz stanu w tym resorcie. To on wpadł na pomysł wykorzystania jako agenta specjalnego Józefa Mützenmachera, aresztowanego działacza komuni-stycznego, zwerbowanego do współpracy przez policję – zdaniem Autora – przypuszczalnie już w 1928 roku. Jest to założenie bardzo prawdopodobne, choć oparte na pośrednich przekazach źródłowych, ponieważ dossier agenta, tak jak inne dokumenty MSW, uległy zniszczeniu podczas wojny. Jak wskazuje Autor rozprawy, szef polskiej policji politycznej wyznaczył (1933) temuż agentowi po kilku latach współpracy specjalną rolę w zaplanowanych działaniach operacyjnych przeciwko ruchowi komunistycznemu w Polsce poprzez rozpowszechnianie przeświadczenia o masowym zasięgu prowokacji w KPP, przy czym plan ten zakładał również wciągnięcie do rozgrywki radzieckich służb bezpieczeństwa. Znajdujemy tu sugestywny, starannie udokumentowany opis odtworzonej przez Autora inscenizacji rzekomego morderstwa oraz innych czynności przeprowadzonych przez policję w ramach tej operacji.
Istotnym jej elementem stała się publikacja wydanej pod pseudonimem Jana Alfreda Reguły słynnej książki na temat historii KPP, której autorstwo przypisywano różnym osobom. Tej kwestii został poświęcony szósty rozdział dysertacji, w którym B. Gadomski przedstawił wyniki przepro-wadzonych przezeń badań okoliczności powstania książki i wnikliwej analizy zawartości dwóch jej wydań, ustalając w sposób przekonywający, iż jej autorem był Józef Mützenmacher, którego inspi-ratorem i hojnym „mecenasem” pozostawał Henryk Kawecki. Zgodnie z zamysłem tegoż publikacja ta, zdaniem B. Gadomskiego, odegrała bardzo ważną rolę w zaplanowanej operacji dezinformacyjnej, wciągając w intrygę nie tylko radziecką służbę bezpieczeństwa, ale także samego Józefa Stalina. Jak dowodzi Autor w kolejnym rozdziale rozprawy, nieufny dyktator i funkcjona-riusze jego policji politycznej w materiałach i faktach przytoczonych na kartach „podsuniętej” im książki J. A. Reguły znaleźli potwierdzenie swoich podejrzeń o głębokiej infiltracji szeregów i kierownictwa KPP przez agentów polskiego kontrwywiadu i wywiadu. To ułatwiło sformułowanie oskarżeń wobec działaczy KPP i jej autonomicznych organizacji (KPZB i KPZU) o rzekomej przynależności do POW, prowadzeniu przez nich jakoby antyradzieckiej działalności szpiegowskiej i prowokatorskiej. W konsekwencji, jak pisze Autor, wydano dyrektywy o zastosowaniu represji, które doprowadziły do wymordowania przez stalinowski aparat terroru polskich komunistów i rozwiązania ich partii, a z czasem zostały rozszerzone na emigrantów politycznych i inne środowiska Polaków, nie tylko zatrudnionych w różnych instytucjach i strukturach państwa radzieckiego. Postawiona przez B. Gadomskiego inspirująca hipoteza o nadzwyczaj ważnej roli wspomnianej publikacji w skutecznej intrydze przeciwko KPP jest wielce prawdopodobna, została jednak udokumentowana pośrednimi dowodami. Ostateczna jej pozytywna weryfikacja będzie zapewne możliwa dopiero wówczas, kiedy badacze uzyskają dostęp do niezbędnych dokumentów, dziś niedostępnych dla polskich historyków, w rosyjskich zasobach archiwalnych.
Kolejne wcielenie J. Mützenmachera prezentuje Autor w rozdziale ósmym i dziewiątym. Ukazuje go tam już nie tylko jako narzędzie w rękach polskiej policji politycznej (po wycofaniu z partii jako konsultanta i doradcę MSW), ale też zdeklarowanego antykomunistę, redaktora i publicystę pism katolickich, autora broszur, współpracownika Instytutu Naukowego Badania Komunizmu w Warszawie, utrzymującego bliskie kontakty z berlińskim Antykominternem, a ponadto zaangażowanego w działalności Akcji Katolickiej. Warto podkreślić, iż Autor dysertacji dzięki skrupulatnej kwerendzie prasowej i wnikliwej analizie zdołał ustalić autorstwo tekstów J. Mützenmachera ogłoszonych przezeń pod różnymi pseudonimami i kryptonimami, scharakteryzował jego dorobek publicystyczny, sporządził też dość obszerny wykaz tych publikacji. Ponadto ciekawie opisał niecodzienne zdarzenia z ówczesnego życia osobistego tegoż.
Ten wątek został też omówiony w kolejnych rozdziałach dysertacji, bowiem powikłane koleje życia osobistego były ściśle związane z działalnością agenturalną Józefa Mützenmachera w okresie okupacji niemieckiej. Jak ustalił Autor, dość szybko po kapitulacji stolicy J. Mützenmacher zaoferował swe usługi niemieckiej służbie bezpieczeństwa jako ekspert w zakresie zwalczania komunizmu. Początkowo jednak okupacyjne władze policyjne powierzyły mu tylko funkcję kuratora ocalałego księgozbioru wspomnianego instytutu badań nad komunizmem, opracowywanie raportów na temat nastrojów w społeczeństwie, a wkrótce także zadanie odtworzenia przedwojennej kartoteki policyjnej działaczy komunistycznych, co skłoniło go do podjęcia penetracji agenturalnej tego środowiska konspiracyjnego. B. Gadomski skrupulatnie odtworzył kolejne poczynania J. Mützenmachera, który zatrudniony z inicjatywy gestapo w warszawskiej Bibliotece Publicznej na ul. Koszykowej, kontynuował rozpracowywanie konspiracji komunistycznej, a następnie zdołał przeniknąć do struktur Delegatury Rządu RP. Badacz wskazuje, iż groźny agent dostarczył tajnej policji niemieckiej wiele cennych informacji na temat polskiego państwa podziemnego, co umożliwiło organom okupacyjnego aparatu represji zadanie dotkliwych strat strukturom konspira-cyjnym. W tej części rozprawy, podobnie jak w poprzednich, Autor wykorzystał obszerną dokumentację, przy czym, warto to podkreślić, jako pierwszy spośród zajmujących się tą problematyką, dotarł do cennych przekazów źródłowych przechowywanych w archiwum Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy, a ponadto badał odtajnione akta zgromadzone w IPN.
Autor w kolejnym rozdziale ukazał także, w jaki sposób gestapo uchroniło swego cennego agenta przed zdemaskowaniem i wykonaniem nań wyroku przez organa polskiego państwa podziemnego, opisał także poczynania Józefa Mützenmachera po przeniesieniu go do innego środowiska (Białystok), a także po ewakuacji do Krakowa. Dalej, na podstawie obszernej dokumentacji, starannie zrekonstruował jego powojenne losy, prześledził przejawy aktywności zawodowej, politycznej i społecznej aż do końca życia tegoż. W rozdziale ostatnim Autor starannie opisał przebieg śledztwa prowadzonego przez funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa w sprawie J. Mützenmachera już po jego śmierci. Znajdujemy tu także ciekawą analizę motywów i okoliczności podejmowanych przez stalinowskie władze prób wykorzystania tej sprawy do pokazowych procesów politycznych w Polsce w końcu lat 40. i na początku lat 50.
B. Gadomski osiągnął postawione cele badawcze, zdołał zrekonstruować burzliwą i powikłaną biografię jednego z głośnych i najbardziej tajemniczych agentów policji politycznej, potrafił wyjaśnić wiele tajemnic związanych z tą zagadkową postacią, odtworzył nieznane wcześniej fakty i elementy życiorysu, sensacyjne wręcz wątki jego życia osobistego. Opisał w sposób frapujący działalność Józefa Mützenmachera, ustalił jego dorobek publicystyczny, poddał wnikliwej analizie formy, przejawy i skutki współpracy agenturalnej z policją polityczną (polską i niemiecką, być może też radziecką), rzucił wiele światła na mechanizmy funkcjonowania owych służb policyjnych, na tryby stalinowskiej machiny terroru. Prowadząc swoje badania na obszernym i różnorodnym materiale źródłowym, ukazał biografię bohatera rozprawy na szerszym tle politycznym i społecznym epoki, rzetelnie weryfikował mistyfikacje, sprostował poglądy mylne i błędy zawarte w wielu publikacjach.
Autor wykonał ogromną pracę, wykazał wielką erudycję, zaprezentował bardzo dobre umiejętności badawcze, zawarł w rozprawie bogactwo faktów, postawił inspirujące hipotezy, a jego oryginalne ustalenia stanowią istotny wkład do historiografii.
Recenzja rozprawy doktorskiej mgr. Bogdana Gadomskiego „Józef Mützenmacher (1903 – 1947). Biografia agenta”.
Autor recenzji: emerytowany doc. dr hab. Jan Kancewicz z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego
Omawiana praca naukowa nie należy do szablonowych. Pionierski jest już jej temat, dotyczy ona bowiem, i nie tylko, całkowicie poniechanego w ostatnim dwudziestoleciu przez naszą histo-riografię tematu, jakim są dzieje Komunistycznej Partii Polski (odtąd KPP). Poświęcona jest niepodejmowanemu w ogóle problemowi prowokacji w polskim ruchu rewolucyjnym, a nawet szerzej – w polskim podziemiu (bo obejmuje także sprawy obozu „londyńskiego” w okresie okupa-cji). Analizuje je autor, Bogdan Gadomski. Czyni to przez pryzmat biografii J. Mützenmachera (odtąd J.M.). Ten ostatni był jedynym autentycznym prowokatorem wśród działaczy komunistycz-nych wyższego szczebla, a potem – agentem gestapo, by stać się wreszcie w powojennej Polsce nie tylko pełnoprawnym obywatelem, lecz aktywnym PPR-owcem i związkowcem. Co zaś najbardziej oryginalne to „operacja”, jaką z nim przeprowadziły władze bezpieczeństwa polskiego MSW. Urządzono bowiem w 1933 roku jego zmistyfikowany pogrzeb przy użyciu czyichś odpowiednio przygotowanych zwłok. Później władze bezpieczeństwa korzystały nadal z gorliwych usług J.M., występującego już teraz pod innym nazwiskiem.
Autor podjął temat nie tylko nowy, ważny lecz wyjątkowo trudny, a zarazem frapujący. Niby podobny, a zarazem bardzo odmienny od przykładowo wielokrotnie analizowanych postaci takich prowokatorów, jakimi byli w Rosji carskiej Iwan Azef i Roman Malinowski. Doktorant z niezwykłą inicjatywą i energią dotarł do najrozmaitszych, w tym często rozproszonych źródeł archiwalnych i drukowanych, a także relacji dotyczących omawianego tematu, uwzględnił też w szerokim zakresie literaturę historyczną. W granicach mojej wiedzy nie potrafiłbym wytknąć autorowi jakiegoś istotnego przeoczenia. W rezultacie zgromadził obszerny, ważny i ciekawy, chwilami aż nazbyt szczegółowy materiał faktyczny. I wyciągnął z niego przekonywujące w swojej większości wnioski, zresztą na ogół nienatarczywie formułowane.
W rozdziale pierwszym, zatytułowanym „Lata młodzieńcze Józefa Mützenmachera” poświę-conym włączeniu się J.M. do ruchu komunistycznego, autor zwraca uwagę, że przy całej swej aktywności i – widocznie – zdolnościach oraz awansie wewnątrzorganizacyjnym był on człowiekiem słabym pod względem psychicznym. Po aresztowaniu w czeskim Cieszynie (w 1925 roku) już się załamał, przyznał się, że jest polskim komunistą i podał policji sporo informacji. Wydobyty nie bez pomocy MOPR-u i władz sowieckich z rąk czeskich, został w 1926 roku wysłany do poważnej pracy w kraju, czemu wyraźnie pomogło to, że po przewrocie majowym, w toku rozwijającej się wewnątrz KPP walki frakcyjnej, J.M. opowiedział się za „lewicową” (fakty-cznie dogmatyczną) „mniejszością”.
Zupełnie przypadkowo aresztowany w listopadzie 1926 roku, wkrótce, w czasie śledztwa, zaczął nie tylko „sypać”, lecz dał się zwerbować w 1928 roku na konfidenta (o czym czytamy w rozdziale piątym). Został jednak skazany, a w więzieniu umiejętnie prezentował się nadal jako komunista. Zwolniony w 1931 roku na urlop zdrowotny, wrócił wkrótce do pracy partyjnej. Jak akcentuje autor, J.M. awansował w jej toku, wykorzystując najpierw walkę frakcyjną w partii, później poparcie ówczesnego sekretarza generalnego KC KPP – J. Leńskiego.
Jednakże równocześnie J.M. zastosował swoistą taktykę. Umiejętnie poinstruowany przez wiceszefa Wydziału Bezpieczeństwa MSW H. Kaweckiego zaczął szerzyć gorliwie w szeregach partyjnych poglądy o przenikających do nielegalnego ruchu prowokatorach, o ich wielkiej liczbie i potrzebie niezwykłej czujności wobec nich. Była to w dużej mierze prawda, znana zresztą w całym ruchu rewolucyjnym. Tyle, że jednocześnie – potęgowana szczególnie w atmosferze walki frakcyjnej – rodziła podejrzliwość, nieufność, co powodowało niekiedy odsuwanie od pracy w organizacji miesłusznie podejrzewanych o współpracę z policją działaczy. Zostało to nawet nieco później wykorzystane przez Stalina i jego aparat bezpieczeństwa, czemu autor poświęca cały rozdział siódmy swej pracy.
J.M. szczególnie „opluskiwał” Alfreda Lampego („Marka”), jedynego skierowanego w 1933 roku do kraju i w tym sensie „dostępnego” dla policji byłego członka Biura Politycznego KC KPP. Sam J.M. po dłuższym pobycie w Moskwie, podczas którego nie zyskał szczególnego uznania tamtejszej części kierownictwa KPP, został jednak po specjalnych zabiegach wysłany do kraju. Znalazł się w Warszawie w maju 1933 roku jako prowizoryczny kierownik Sekretariatu Krajowego KC KPP. Oczekiwał na przyjazd przyszłego rzeczywistego lidera SK – A. Lampego. Nie zaniedbywał przy tym nadal rzucania fałszywych oskarżeń na osobę Lampego, twierdząc, że jemu samemu grozi z tej właśnie strony „wsypa”.
Przybyły do kraju 6 sierpnia 1933 roku Lampe został tymczasem już po jedenastu dniach aresztowany. Natomiast sam J.M., który umówił się na spotkanie z nim i innymi członkami SK oraz specjalnie „pożądanymi” przez władze „działaczami” (np. z „wojskówki”), na spotkaniu tym się nie pojawił. Przybyli na nie konspiratorzy zastali natomiast czekającą już na nich policję. J.M. zaś podjąwszy należną partii, od dawna zaległą sumę 40 tysięcy złotych – zniknął. Choć zdążył jeszcze 21 sierpnia t.r. zasygnalizować przez dwa różne partyjno-sowieckie „kanały”, iż jeśli go zaaresztują to winien temu będzie właśnie „ten” czyli Lampe.
Tymczasem – czemu B. Gadomski poświęca cały rozdział trzeci pt. „Zagadkowy trup w podwarszawskiej gliniance” - 22 sierpnia 1933 roku znaleziono takiego trupa ze zmasakrowaną twarzą. Władze, prasa, a w ślad za nią i KC KPP uznały, że to właśnie J.M. został zamordowany. Zdaniem KPP mordu dokonała policja, poinformowana przez prowokatorów, co wzmogło ich wyszukiwanie w partii i odpowiedni w niej zamęt, a także doprowadziło do pierwszych represji i tragedii KPP-owców w Moskwie (patrz rozdział czwarty).
Rozdział piąty „Kulisy wielkiej mistyfikacji”, chyba rozdział główny, szeroko omawia akcje prowokatorskie i represyjne podejmowane przez Wydział Bezpieczeństwa i w ogóle Policję Pań-stwową wobec ruchu rewolucyjnego, a zwłaszcza wobec KPP. Autor skupia tu się na okresie po maju 1926 roku. Apogeum tych akcji wiąże autor właśnie z postacią J.M. i z sierpniem 1933 roku. Kierujący swym agentem Kawecki zdecydował wtedy, że główne jego narzędzie w tej „grze” - J.M. jest bliski zdemaskowania, trzeba go zatem wycofać, Stąd starannie zainscenizowany pomysł jego rzekomego zamordowania, który to „haczyk” połknęła dość łatwowiernie KPP i – zdaniem autora - „opiekujący się” partią organ – OGPU z jego „polskim” specjalistą, KPP-owcem W. Żytłowskim („Albertem”), autorem broszur i artykułów o prowokacji w partii,
Wycofany z partii J.M., po otrzymaniu nowych „lipnych” dokumentów na nazwisko J. B. Kamińskiego został ulokowany najpierw, jak sądzi autor, w Warszawie, a potem w Bydgoszczy. W myśl poleceń swych szefów z Wydziału Bezpieczeństwa MSW (i z ich pomocą) dość szybko napisał książkę pt. „Historia Komunistycznej Partii Polski w świetle faktów i dokumentów”. Jako autor książki figurowało na okładce nazwisko Jana Alfreda Reguły. Powstaniu tej książki i jej dwóm kolejnym wydaniom (w kwietniu i sierpniu 1934 roku) poświęca B. Gadomski rozdział szósty swej pracy. Odnotowuje podanie w tej publikacji licznych faktów z wewnętrznego życia KPP, co dowodziło, że jej autor (J.M.) był autentycznie dość poważnym działaczem komunistycznym. Zarazem, choć tylko „wyrywkowo” (na przykładzie m.in. „Wykazu nazwisk”), B.Gadomski pokazuje, iż tekst zawierał masę błędów, a styl i język były, szczególnie w wydaniu pierwszym, często nieudolne. Przy wydaniu drugim pracownicy Wydziału Bezpieczeństwa dokonali pewnych korekt stylistycznych i merytorycznych, ale niewiele to pomogło.
Pośpiech w przygotowaniu obu wydań, nawet kosztem widocznych mankamentów tekstu, dowodzi, zdaniem autora rozprawy, że szefom Wydziału Bezpieczeństwa chodziło nade wszystko o to, by książka trafiła do rąk kierowników KPP, a szczególnie do sowieckich służb specjalnych, aby upewniła je, że w kierownictwie partii polskiej znajduje się co najmniej jeden, a może i więcej prowokatorów nasłanych przez polskie MSW. Miało to spowodować w Moskwie ich poszukiwanie, a po znalezieniu domniemanych, ich represjonowanie. Komuniści polscy mieli być w ten sposób likwidowani w ZSRR rękami swych radzieckich towarzyszy. Istotnie, „rybka” KPP-owska dała się Kaweckiemu na przynętę, jaką była książka Reguły, „wziąć”. Dowodem tego był felieton zamieszczony w organie centralnym partii „Nowym Przeglądzie” (numer z września-października 1934 roku). Co więcej, jak pokazuje B. Gadomski, „agentura” polska sięgała w roku 1931 – zdaniem Reguły – nie tylko do kierownictwa KPP w kraju, lecz nawet do wyższych dowódców Armii Czerwonej w Moskwie.
Po uporaniu się z „elaboratem Reguły” J.M. stał się płatnym konsultantem, ekspertem i doradcą Wydziału Bezpieczeństwa MSW w sprawach ruchu komunistycznego (por. rozdział ósmy rozprawy). Po przyjęciu chrztu J.M. jako neofita przystąpił do Akcji Katolickiej i zajął'się aktywną publicystyką antykomunistyczną z takich właśnie skrajnych pozycji. Właściwie z prowokatora stał się agentem MSW, propagandystą i publicystą, działającym wobec KPP już zzewnątrz.
Osobnym, a ważkim epizodem scharakteryzowanym przez autora rozprawy w rozdziale dziewiątym są kontakty i współpraca J.M. z hitlerowskim Antykominternem, co „zaowocowało” później współpracą jego – polskiego Żyda z gestapo. Po wrześniu 1939 roku, jak wynika z rozdziałów: dziesiątego i jedenastego rozprawy, występując pod nowym nazwiskiem Berdych, J.M. stał się nie tylko agentem gestapo do spraw komunistycznych, a więc i PPR, ale również i Delegatury. W Delegaturze J.M. zajmował się , oczywiście, też swą specjalnością. Ale jednocześnie słał do gestapowskiej placówki IV AS z jej szefem A. Spilkerem raporty dotyczące samej Delegatu-ry. Autor przytacza, może nawet zbyt obszerne, ich fragmenty. Dowodzą one jednak, jaki był stosunek J.M. do polskiego podziemia w ogóle. Zdaniem byłego wiceministra MBP J.Ptasińskiego J.M. dokonał nawet większego spustoszenia w Delegaturze niż w PPR.
Armia Krajowa i Delegatura ustaliły fakt współpracy J.M. z gestapo, na razie wykorzystując go przeciw PPR. Czy i kiedy zamierzały go zlikwidować – nie wiadomo. Zorientowany jednak w tej możliwości był sam J.M. i gestapo. Totez po fikcyjnym aresztowaniu swego agenta przeniesiono go do Białegostoku, gdzie został redaktorem i wydawcą utworzonej tam „gadzinówki”, zameldo-wany pod nowym nazwiskiem Roszkowski. Kolejne ofensywy Armii Czerwonej wypłoszyły go wkrótce do Krakowa. Stąd już dalej z Niemcami nie uciekł, lecz przeniósł się do Wrocławia. I, co jednak zadziwiające, nie tylko zaczął normalnie pracować na kolei, lecz stał się aktywnym działa-czem związkowym i ni mniej, ni więcej – PPR-owskim. Zachorował i umarł w 1947 roku, pochowany z należnymi honorami przez instancje związkowe i partyjne. „Czujne” MBP dowiedzia-ło się o tym dopiero w 1949 roku i po, teraz już energicznych dochodzeniach, ustaliło prawdę, czemu poświęcono rozdział trzynasty rozprawy.
W uwagach końcowych B. Gadomski, poza oceną wykorzystanych źródeł, scharakteryzował swą rozprawę jako „udokumentowaną biografię agenta”. Za najbardziej istotne, chociaż nieza-mierzone początkowo, osiągnięcie w niej uznał, że J.M., prowadzony przez Kaweckiego, potrafił z powodzeniem zrealizować jego zamysł operacyjny. Polegał on zaś na rozpowszechnianiu w kierownictwie KPP, w MK i w służbach radzieckich mniemania o znacznej ilości prowokatorów w KPP, aż do jej kierownictwa włącznie. A to, akcentuje autor rozprawy, „w efekcie końcowym doprowadziło do rozwiązania KPP i wymordowania kilku tysięcy komunistów polskich w Związku Sowieckim przez NKWD”.
Przedstawiona rozprawa jest poświęcona ważnemu i trudnemu tematowi. Autor oparł ją na wielkiej ilości zgromadzonych ważnych i najrozmaitszych źródeł. Ustalił istotne fakty, świadczące o nowych oryginalnych metodach zwalczania ruchu komunistycznego. Było to osłabianie go od wewnątrz przez popularyzowanie w jego szeregach przeświadczenia, iż jest przeżarty prowokacją. Odpowiadało to zaś skądinąd taktyce Stalina. Przyczyniło się, po paru latach, do likwidacji KPP, do okresowego rozbicia, osłabienia i wzrostu kompromitacji oraz izolacji komunizmu w polskim społeczeństwie. Ułatwiło też Stalinowi pozbycie się części starych bolszewików – Polaków. Także – jego zwrot od kursu na rewolucję światową i na internacjonalizm do polityki umacniania własnego państwa-imperium pod swoją, coraz bardziej jawną dyktaturą. W tej akcji zniszczenia KPP i wymordowania jej aktywu pomogła między innymi prowokacja J.M. i polskiej defensywy, co przedstawił źródłowo i faktograficznie B. Gadomski w recenzowanej biografii tego „agenta”. Dlatego rozpatrywana tu rozprawa ma szersze znaczenie. Wypełnia, z dużą nadwyżką, wymagania wobec pracy doktorskiej.
Opinia o rozprawie doktorskiej Bogdana Gadomskiego „Józef Mützenmacher (1903 – 1947). Biografia agenta”
Autor opinii: dr hab. Aleksander Kochański
Bogdan Gadomski zdobył doświadczenie w dziedzinie biografistyki jako współautor i współredaktor „Słownika Biograficznego Działaczy Polskiego Ruchu Robotniczego” oraz autor życiorysów do „Polskiego Słownika Biograficznego”.
Opiniowana praca jest jego pierwszą pracą, gdzie biografia bohatera przedstawiona jest szerzej. Autor wykorzystał w pełni istniejącą, wcale niemałą, literaturę o Mützenmacherze. Sięgnął do wielu źródeł archiwalnych, niekiedy wykorzystanych po raz pierwszy, zebrał też ważne relacje osób znających Mützenmachera.
Na wyróżnienie zasługują rozdziały ostatnie, a więc dotyczące okresu okupacji niemieckiej, lat powojennych oraz „sprawy Mützenmachera”, którą zajmowały się, poczynając od roku 1949, organy bezpieczeństwa publicznego oraz różne ogniwa KC PZPR. Wtedy ujawniono, choć początkowo nie upubliczniono, fakt iż zamordowany rzekomo w 1933 roku przez polską policję polityczną działacz KPP nie zginął, lecz po prostu ukrywając swą tożsamość, stał się tej policji agentem, jedynym zresztą czołowym działaczem Komunistycznej Partii Polski, który przeszedł na stronę jej zaciekłych wrogów. Narracja losów Mützenmachera przedstawiona jest barwnie, miejsca-mi wręcz sensacyjnie.
Moje zastrzeżenia – niezależnie od uwag szczegółowych, budzą trzy sprawy.
Sprawa pierwsza. Nie jest jasne, kiedy Mützenmacher podjął współpracę z polską policją. Zamiast stwierdzić, że zachowane źródła nie pozwalają na precyzyjne ustalenia, Bogdan Gadomski wdaje się w rozważania i wysuwa hipotezy, nie dające się naukowo uzasadnić.
Drugą sprawą są związki Mützenmachera z OGPU – traktowanie go jako funkcjonariusza OGPU. I tu nie ma żadnych przekazów, iż był on z tymi organami związany. Więcej, to może wytworzyć u czytelnika pracy B. Gadomskiego zgoła błędne przekonanie, że niemal każdy funkcjonariusz KPP przyjeżdżający ze Związku Radzieckiego, wykonywał zadania dla wywiadu radzieckiego.
Trzecią sprawą jest kwestia autorstwa książki wydanej jako praca Reguły „Historia KPP”. Przedstawione przez Bogdana Gadomskiego argumenty, iż autorem tej pracy jest Mützenmacher oparte są na słabych, moim zdaniem, dowodach. Z opisu drogi życiowej Mützenmachera i jego działalności w KPP wynika, że ani jego wykształcenie, ani możliwości czasowe i intelektualne nie mogły uczynić z niego historyka partii, do której należał. Argument, iż na zachowanym egzemplarzu rozprawy „Reguły” znajduje się dedykacja Mützenmachera jako autora, może świadczyć co najwyżej o jego współautorstwie, nie zaś o autorstwie i jest raczej dowodem na jego zarozumialstwo. W kierownictwie przedwojennego MSW specjalistami od spraw KPP byli autentycznie wykształceni, piszący funkcjonariusze – radcy Adam Keller i Jan Bach, którzy mogą być autorami wspomnianej książki. Mützenmacher przy nich pełnił co najwyżej rolę konsultanta i informatora.
